Kamilla

[shareaholic app=”share_buttons” id=”518346″]

Szanowni Państwo, przedstawiam Kamillę Mariannę Świostek.

Ladies and Gentlemen, I introduce to you Kamilla Marianna Świostek.

W zeszłą niedzielę, 28 lutego o godzinie 12:20 na świat przyszła moja pierworodna córcia. Mój skarb, moja miłość i moje życie.

Last Sunday, on 28th February at 12:20 my first born little daughter came to this world. My treasure, my love and my life.

Długo myślałem nad tym wpisem. Miałem pisać, jak to bycie przy porodzie jest przeżyciem, którego powinien doświadczyć każdy mężczyzna, bo zacieśnia więź z mamą i dzieciątkiem. Miałem pisać, jak to ojcostwo jest nie do opisania (aha, wiem). Miałem pisać, jak to „cud narodzin” ma inne znaczenie w odniesieniu do dziewięciu miesięcy ciąży i 18-godzinnego porodu, a inne w odniesieniu do zaciśniętej piąstki na Twoim kciuku zaraz po urodzeniu. I tak dalej, i tak dalej…

I have been thinking for a long time about this post. I was going to write how being there during the labour is an event that every man should experience, because it tightens the link with the mommy and with the baby. I was going to write how the fatherhood is beyond description (yes, I know). I was going to write how the „miracle of birth” has a different meaning in relation to the nine months of pregnancy and to the 18-hours long labour and a different one in relation to the little fist clenched around your thumb right after the birth. Etcetera, etcetera…

I to wszystko prawda. Ale te myśli gdzieś się rozpraszają w tej nowej rzeczywistości, za którą trzeba nadążyć. W rzeczywistości, która nagle przyspieszyła, a która ma na imię Kamilka. Ale po tych wszystkich myślach zostaje nieskończona i bezwarunkowa radość i miłość.

And it is all true. But all these thoughts somehow disperse in this new reality with which I need to catch up. In the reality that suddenly sped up and which name is Kamilka. And after all those thoughts are dispersed, what remains is infinite and unconditional happiness and love.

Na koniec, choć od tego powinienem zacząć, korzystając z okazji Dnia Kobiet (ale nie tylko) chcę podziękować mojej ukochanej żonie za ten najpiękniejszy dar, jaki mogłem sobie wyśnić. Wszystkim życzę podobnych przeżyć.

At last, although I should have started with that, and taking Woman’s Day opportunity (but not only), I want to thank my lovely wife for this most beautiful gift I could have dreamt. I wish for everyone to live such a great experience.

Jeden komentarz

  1. Karol
    09.03.2016
    Reply

    Wszystko przed Wami, pierwsze „mama, tata”, pierwsze korki, upaki… z perspektywy czasu tylko jedno odczucie cały czas bije mnie po głowie, które związane jest z samym porodem. To moja bezsilność, której nigdy w takim stopniu nie doświadczyłem, no może jeszcze podczas choroby taty. To uczucie, kiedy żona wije się z bólu, a Ty możesz tylko patrzeć i odczuwać coraz mocniejszy uścisk na swojej dłoni… a po tym wszystkim już tylko sama radość 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *